Słowo z niedzieli Dobrego Pasterza :)
Mówiłeś ,,Będę tuż o krok, zaufaj mi”
Mówiłeś ,,Nie puszczę Twoich rąk, nie bój się”
Mówiłeś ,,Będę o was dbał bardziej niż On sam”
Ale wtedy On odwrócił wzrok

Marta Bijan w piosence Mówiłeś śpiewa o obietnicach jakie dał ktoś kto miał kochać. Pisze o rozczarowaniu, które dotyka człowieka wówczas gdy przestaje być wierny swojej miłości, swemu powołaniu. Tekst naznaczony bólem, ale i nadzieją bo ona dalej żyje i nie chce upaść po raz drugi.
Zapraszam w dniu dzisiejszym do refleksji na temat zdradzonych powołań.

 

Drogie Siostry i Bracia!

Dzisiejsza ewangelia to niezwykły tekst, który odsłania potęgę Miłości Pana Boga. Jest to jednocześnie bardzo dyscyplinujące słowo. Pojęcia użyte przez Jezusa i zbudowana konstrukcja całej wypowiedzi nie pozostawiają złudzeń – to są słowa, którymi przedstawia ofertę z jaką przychodzi Bóg do człowieka, ale też pokazuje bardzo wyraźną relację jaka zachodzi w wyniku przyjęcia tej oferty. Oczywiście jest to ewangelia ściśle powołaniowa bo Jezus Apostołom, którzy odbywali to pierwsze na świecie seminarium wykłada jakimi mają być dla innych. Nie mniej nie zamyka tej przestrzeni tylko do apostołów a wskazuje nam w ten sposób, że przestrzeń realizacji każdego powołania to jest właśnie przestrzeń bycia świadkiem miłości Chrystusa. Stąd pojawia się nam to zestawienie słów pasterz – najemnik. Mówiąc współczesnym językiem ojciec czy najemca. Zbawiciel w ten sposób pokazuje apostołom dwie możliwości pójścia Jego drogą. Jednak od razu dodaje, że tylko jedna z tych dróg jest właściwa, tylko jedna ukazuje ojca ta pasterska droga, bo ta ma umiejętność pochylenia się nad każdym człowiekiem po to by pomóc mu wstać z tego co jest po ludzku złem, co jest sprzeniewierzeniem się tej Bożej obecności. Jezus bardzo wyraźnie przestrzega i prosi o to by z tej oferty każdy z nas skorzystał. Szansę na życie z Jezusem mamy zawsze – warunkiem jest osobiste nawrócenie.

Wydaje się, że współczesny świat bardzo łatwo zapomina o tej ofercie Dobrego Pasterza, a może nawet idąc dalej wykorzystuje naiwną miłość Boga, naiwną miłość drugiego człowieka i w ten sposób eliminuje funkcję pasterza zdradzając podstawowe powołanie. Odpowiedzmy więc na pytania: kiedy człowiek zdradza swoje powołanie ? Czy więcej jest dzisiaj najemników czy Pasterzy? Czy Dobry Pasterz przewidział jakąś szansę dla najemnika?

Drogie Siostry i Bracia!
Kiedy człowiek zdradza swoje powołanie ?

Tu odpowiedź jest krótka i ona w każdym z nas funkcjonuje tak samo. Zawsze kiedy decydujemy się na grzech to zdradzamy swoje powołanie. Sytuacja grzechu dotyka i księdza, i małżonka i osoby samotnej. Grzech niestety ma to do siebie, że nie patrzy na zajmowane funkcje czy stanowisko społeczne, on trawi serce i trawi jak kwas naszą relację do Pana Boga. Człowiek wypowiadając swoje świadome nie Panu Bogu, zrywa tę więź bardzo ścisłej relacji. I w tej mierze to zawsze degraduje ludzkie serce. trzeba pamiętać, że decyzja na zło jest decyzją pozbawiającą nas na tym etapie Bożej łaski. I nie ma tu do rzeczy sutanna, habit, garnitur, czy modny strój. Jeśli jest zło łaska pójdzie obok. Ludzie dzisiaj zbyt łatwo decydują się na te zerwane Boże więzi. I to jest niebezpieczeństwo. O ile sama skłonność do zła pozostaje w człowieku od zarania ta sama to ta dzisiejsza łatwość i przyzwolenie społeczne budzą w sumieniu przerażenie, bo okazuje się, że w tej sytuacji nie tylko zrywamy więź z Bogiem, ale i degradujemy własne serce.
Przed laty przyszedł do mnie człowiek, który zdecydował się na życie na ulicy. Przyznam, że sam rozmówca nie był osobą przychylną do rozmowy, ale podjęliśmy ją w sposób właściwy. Okazało się, że rodzice jak był mały się rozwiedli, a więc miał poczucie braku miłości. Potem szkoła i pierwszy kontakt z narkotykami, tak aby zagłuszyć brak prawdziwego domu. Potem były studia, szukanie namiastek ludzkich relacji i wreszcie po serii grzechu ulica. I tak 7 lat ulica karmi, daje dach, a życie zmarnowane. Od modnego garnituru po podarte spodnie i nieprzychylny wygląd. Taki własny rozpad. Kolega mnie zapytał z kim rozmawiasz? i w sumie nie wiedziałem co powiedzieć: odpowiedziałem chyba jeszcze z człowiekiem. Nie była to może roztropna odpowiedź, ale mój rozmówca mówi potem tak: wie ksiądz ja bardzo chcę żeby ktoś jeszcze zobaczył we mnie człowieka. Nie będę długo tej sytuacji opisywał, ale udało się. I to nie ludzka zasługa – trzeba było tylko pokazać, że to Bóg do końca wierzy w nas i widzi człowieka bo jest Dobrym Pasterzem.

Drogie Siostry i Bracia!
Czy więcej jest dzisiaj najemników czy Pasterzy?

Odpowiedź na to pytanie zakłada zrobienie przynajmniej badania sondażowego, aby w jakimś przybliżeniu podać wynik. Kiedy patrzymy czysto zewnętrznie to może dojść w nas do przekonania, że najemników jest więcej. Cyniczne zachowania, nie liczenie się z drugim człowiekiem, z jego uczuciami, z jego programem na życie, może rzeczywiście owocować, że tych najemników jest całkiem sporo.
Nie tak dawno stałem w kolejce na poczcie, aby dokonać wysyłki korespondencji poleconej. Kolejka długa, ale po pewnym czasie zerknąłem i myślę coś tu nie tak, bo w kolejce same kobiety a ja tu sam. Patrzę na kartkę naklejoną na szybę a tam tekst: wypłata alimentów od 8 do 12.00. Uśmiechnąłem się i pytam czy jest szansa na wysyłkę. Pani popatrzyła i mówi cierpliwości. Stałem cierpliwie i przyznam, że w myślach przewinęło mi się tysiące obrazów. Patrzyłem na te kobiety, niektóre z dziećmi czekające na te wypłaty. Pomyślałem ojcowie najemnicy. Biologię opanował, matematykę też, szkoda tylko, że zapomniał, że obowiązkiem jest być, kochać i wychować. Z dużym doświadczeniem krzywdy opuszczałem urząd bo myślałem o tych wszystkich tragediach dokonanych przez najemników. Dramatem najemnika jest to, że po za czubkiem własnego nosa nie widzi nic, tam jest myślenie tylko o doraźnym zysku w różnej formie. Tam środki do osiągnięcia celu nie grają roli bo liczy się efekt finalny – własna korzyść. To jest też pułapka bo do pewnego momentu to może przynosić efekty, a nawet niegasnący uśmiech na twarzy. Problem jest jednak taki, że szatan pozwoli człowiekowi na takie życie, da wiele lat hulanki, dostatku, da możliwość nawet ranienia innych bez poczucia wyrzutów sumienia, da to, ale przyjdzie też chwila, że zabierze wszystko, dosłownie wszystko i wtedy nie zostanie zupełnie nic.
Dzisiaj trzeba chcieć być pasterzem. Pomimo tego, że bycie najemnikiem wydaje się być atrakcyjniejszą propozycją, to trzeba siebie ujarzmiać by kochać jak pasterz: odpowiedzialnie, moralnie i z otwartymi ramionami.

Drogie Siostry i Bracia!
Czy Dobry Pasterz przewidział jakąś szansę dla najemnika?

Tym pytaniem dochodzimy do końca dzisiejszej refleksji, ale i pewnego początku. Okazuje się bowiem, że Dobry Pasterz nie zamknął drzwi najemnikowi i jeśli najemnik, grzesznik, chce wrócić to zawsze ma szansę. To jest ta słabość Pana Boga, że bez względu na siatkę powiązań najemników, zawsze każdemu daje szansę, aby wstać i życie zmieniać obecnością Chrystusa. Ktoś czasem mówi, że się sam zmienił. Nie sam. prawdziwa zmiana w życiu jest możliwa dzięki obecności Chrystusa i każdy grzesznik ma tutaj wyjątkową szansę na nowe życie. Oczywiście można pozostać na byciu najemnikiem, ale trzeba wtedy wkalkulować to, że piekło jest rzeczywistością realną, a tam każde wyrządzone przez nas zło uderzy w nas, oby tylko ze zdwojoną mocą. Walka o siebie dla Boga to jest mistrzostwo. Przypomniał o tym Kamil Stoch, który po wygraniu w sumie tego co możliwe, kilka tygodni temu powiedział tak:
Każde z tych osiągnięć to nagroda za pracę i poświęcenie. Dla mnie najistotniejsze było to, że byli przy mnie najbliżsi, z którymi mogłem dzielić te chwile. Puchary mogą się rozbić, trofea zniknąć, ale te momenty zostają do końca życia
Zespół, rodzina, wiara to podstawa, ale to wiarę trzeba stawiać na pierwszym miejscu. Jeżeli Bóg jest na pierwszym miejscu, to wszystko jest na właściwym miejscu.

A jak jest u Ciebie?

Dopowiedzeniem niech będą słowa wiersza Wojciecha Młynarskiego:

W miłości słowa nic nie znaczą

W miłości słowa nic nie znaczą,
a raczej znaczą specyficznie,
Tęgiego trzeba by tłumacza,
co by tę rzecz objaśnił ślicznie,
Bo czasem z ust kochanych
biegną same najczulsze epitety,
I to nie znaczy nic, kochany,
i to nie znaczy nic, niestety,
A czasem całkiem niespodzianie,
ręce załamię i zaszlocham,
I będę krzyczeć "ach, Ty draniu!"
i wiem, że kocham

W miłości niepotrzebny spokój,
spokój niczego nie tłumaczy,
Gdy cisza nasz zalega pokój,
ta cisza może mieć sto znaczeń,
Czasem w niedzielne popołudnie,
siedzimy nic nie mówiąc wcale,
I nudno jest, i będzie nudniej,
i jesteś dalej wciąż i dalej,
A czasem ciszę krzyk rozetnie,
fruwają krzesła po pokojach,
I wiem, że życie nie jest letnie
i jestem Twoja

I tak codziennie z nową siłą,
gmatwa, odmienia i roztrąca,
Wszystkie znaczenia nasza miłość,
wielka maszyna szyfrująca,
Czasami myślę bladym świtem,
że znam już wszystkie jej sekrety,
Od nowa w myślach, w słowach czytam
i nie rozumiem nic, niestety,
Aż myśl zaświta mi szalona,
piosenki podrę, wiersze spalę,
A potem biorę Cię w ramiona
i kocham dalej.

AMEN :)