na nowy brzeg
na nowy cud
na nowy ciągle czekam cud
na nowo chciałbym znów uwierzyć
na nową z dróg ostatnią z met (...)
nie poddawać się i czekać
przyjdzie czas
on nam wcale nie ucieka zmienia nas

W najnowszej płycie Mateusz Ziółko zachęca by na nowo otworzyć się na powiew jaki daje miłość. To otwarcie na nowe dobro, na nowe szczęście jest tworzeniem przestrzeni pod zasiew miłości, która ma wydać owoce.
W dniu dzisiejszym zapraszam do zastanowienia się nad glebą własnego sumienia, która wydaje się być najwrażliwszym miejscem poprzez które Bóg dotyka człowieka.

 

Drogie Siostry i Bracia!

Dzisiejsza ewangelia to obraz bardzo nam bliski w kontekście przeżywanej pory roku. Mamy połowę lipca a więc czas żniw przed nami. Pokonując wakacyjne drogi będziemy obserwować tę pracę, kiedy z kłosów maszyny wyłuskają ziarno. być może dla wielu rolników ten rok okaże się bardzo dostatni bo ziemia obrodziła, kłosy pełne ugięły się pod ciężarem ziarna, ale są też pola na których sterczą puste kłosy, czasem może za rzadko posiane, niedożywione. Będziemy patrzeć, a potem w zestawieniach rocznych specjaliści podadzą jaki był w zbiorach ten rok. Prosty obrazek zapisał ewangelista odnosząc się właśnie do słów Jezusa, który opowiada o momencie siewu. Od siewu przecież zależy jakość zbioru, ale czy tak jest do końca? Jezus opowiada apostołom historię przypadkowego siewcy, który rzuca ziarna i tak jedne padają na drogę, drugie na skały, trzecie między ciernie i wreszcie czwarte na ziemię żyzną. Dzieje się rzecz do przewidzenia te ziarna na drodze szybko służą jako pokarm dla ptaków, te w skałach trochę próbują, ale nawet po wzejściu większych szans nie mają, z kolei posiane w ciernie zostają zagłuszone, dopiero te w ziemi żyznej wydają upragniony plon. Tak sobie myślałem czy przypadkiem ten siewca nie był nieroztropny – tak rzucać ziarna byle gdzie i pozwolić by się marnowało. Nie wiem może miał za dużo w magazynach tego ziarna, że tak lekką ręką rzucał wokół siebie. Swoją drogą zasięg miał dobry bo i skały i droga i ziemia. Zastanawia mnie jednak jeszcze kwestia jakości ziarna bo ono też ma duże znaczenie. Jakość gleby jest miernikiem wzrostu, ale nie można pominąć jakości samego ziarna, które musi być dobrze wyselekcjonowane, aby wydało oczekiwany plon.

Na kanwie tej ewangelii postawmy pytania o nasze ziarno i o naszą glebę. Co w naszym życiu jest ziarnem ? Jak uprawiać glebę, aby ziarno mogło wzrastać? jak obfitych plonów w uprawie można się spodziewać?

Drogie Siostry i Bracia!

Co w naszym życiu jest ziarnem?
W dalszej części tej ewangelii odnajdziemy odpowiedź: ziarnem jest Słowo Boże a Siewcą Chrystus. Bardzo proste i przejrzyste, niestety takie już nie jest jak przejdzie przez nasz osobisty filtr. Czasem łatwiej jest wiedzieć jak żyć niż żyć tak jak się wie. Każdy z nas zmaga się przecież z moralnymi wyborami. Wiemy dobrze ile kosztują czasami złe decyzje, które są odejściem od Pana Boga, wiemy też jak łatwo jest się w życiu poranić, kiedy uciekamy od Pana Boga. Tak to jest, że bez Jego obecności my sie kaleczymy chociaż na zewnątrz chcemy wyglądać doskonale.
Nie tak dawno podczas codziennych mszy zauważyłem osobę dobrze mi znaną z sąsiedztwa. Nigdy nie rozmawialiśmy, ale jak to sąsiedzi pewne rzeczy sie wie. Wiedziałem, że jest dziecko, młoda kobieta i życie bez sakramentów. Obserwowałem jak wyjeżdżają do pracy, jak w piątek po całym tygodniu zajęć grillują lub w zachwycie jadą na Mazury. Nigdy jednak nie widziałem, aby szli razem do kościoła. Wymienialiśmy skłony głowy, zdawkowe dzień dobry i tyle. I kilka tygodni temu patrzę, a ten młody człowiek codziennie na mszy. Pomyślałem hmm coś się zaczyna dziać. Okazało się, że wzięła dziecko, walizki i odeszła. Chłopak wyraźnie przybity całą sytuacją zaczął szukać pomocy, pomocy u Siewcy. Przychodzi i codziennie prosi, aby wróciła. Tak porozmawialiśmy po przyjacielsku i mówię zobacz to od początku była gra w loterie, że może się uda. To było sianie na drodze. Ktoś to rozdziobał zabrał, bo nie było gleby. Jak nie ma modlitwy, jak nie ma komunii to co ma złączyć ludzi, wspólna pizza czy kąpiel w jeziorze. Przepraszam, ale to mielizna, nie ma szans. W życiu potrzeba, aby się karmić Słowem Bożym bo ono daje życie i to w obfitości. Nie można zrezygnować ze Słowa Boga tak jak nie można zrezygnować ze słowa miłości wobec bliźnich. Miłość potrzebuje też słów, gestów.

Drogie Siostry i Bracia!

Jak uprawiać glebę, aby ziarno mogło wzrastać?
Ta gleba w naszym życiu to jest sumienie. W teologii jak się uczyliśmy w seminarium to powtarzano, że sumienie to miejsce w którym Bóg spotyka się z człowiekiem, miejsce w którym Bóg mówi prosto do serca człowieka. Tak jest w rzeczywistości, dlatego zawsze po grzechu człowiek czuje niepokój i smutek. Każdy tu nie ma wyjątku kto świadomie przeżywa swoje życie ten doświadczy bólu serca po grzechu, tego się nie da wymazać, nie można zapomnieć. Owszem można próbować stworzyć sobie taką otulinę i niektórzy to robią alkoholem, kolejnym grzechem, czy sztucznym uśmiechem, ale grzech trawi od środka bo on ma swoją siłę. Czasem to ziarno słowa nie może wzrastać bo zagłuszają ludzie. A trzeba powiedzieć, że ludzie potrafią być ostrzejsi niż ciernie, człowiek potrafi zranić człowieka do szpiku kości i to za pomocą słowa. Ludzie potrafią osaczyć i wykrzywić bliźniemu sposób patrzenia na świat uznając tylko swoją rację, a tak nie można. Glebę sumienia trzeba uprawiać przede wszystkim systematyczną modlitwą i sakramentalną spowiedzią. Tu jest klucz do osiągnięcia nawet z tzw. szóstej klasy gleby, ekstraklasy. Jeśli człowiek pomimo upadków podejmuje wysiłek i pracuje nad sobą to gleba będzie żyzna. Przy najlepszych uprawach zdarzy się i chwast i kamień i jakiś byle jaki zasiew na miedzę, ale jeśli gleba jest uprawiana to większość wyda plon obfity.
Nie tak dawno byłem w górach i wchodząc na Morskie Oko prze Dolinę Pięciu Stawów patrzyłem na ludzi, którzy podobnie jak ja szli doświadczyć piękna świata. Ciekawy był to obrazek. Na początku asfaltem tabuny ludzi, jak w spożywczym do kasy, cała autostrada ludzi w klapkach, trzewikach, nawet na obcasie. Rewia mody i wybieg dla modelek i modeli. Ale już po skręcie na Dolinę Pięciu Stawów, ludzi trochę, ale już inni. Mocniejsze buty, czasami z różańcem w ręku i zdecydowanie spokojniejsze tępo. Po drodze kilka osób z zadyszką się wycofało a reszta spokojnie do góry. Pomyślałem jak prosto nas przyroda poselekcjonowała. Ale też proszę zobaczyć to znaczy wyobrazić sobie te cudowne widoki przy czystym niebie w tej dolinie, a reszta poszła autostradą niby na Morskie Oko. Zjedzą gofra, może szarlotkę i wrócą do domu ze zrobionym selfi, tacy konsumenci bez przeżyć. Proszę to dobrze zrozumieć czasem w życiu trzeba się namęczyć uprawiając własną glebę, ale to tylko po to by czerpać większą radość z jakości i ilości owoców.

Drogie Siostry i Bracia!

Jak obfitych plonów w uprawie można się spodziewać?
To pytanie powinno się postawić ekonomistom z SGH to oni powinni wyliczyć przybliżony efekt plonów. A jednak w pierwszej kolejności to nie od nich zależy. Obfitość plonów zależy o włożonego przez nas wysiłku, od tego czy gleba będzie podatna i dostatecznie odżywiona, ale potrzeba zaufania w Bożą kalkulację. Od strony ludzkiej chcielibyśmy być przewidywalni w skutkach tej uprawy, ale to od Pana Boga ostatecznie zależy wszystko. Dzisiaj jest tzw. niedziela seminaryjna modlimy się o powołania i dziękujemy za wsparcie na rzecz seminarium, ale to też zaproszenie, aby stać się siewcą. Kilka dni temu rozmawialiśmy tak z ciekawości ilu się zgłosi kandydatów, czemu jeszcze żaden nie złożył dokumentów itd. i wówczas jeden z kolegów mówi: zaufajcie, robiliśmy co było możliwe – teraz czas na Pana Boga.
Drogie Siostry i Bracia. W kontekście naszych owoców, naszej gleby, życzę, aby każdy z nas na koniec, kiedy Pan Bóg zapyta, mógł powiedzieć te słowa, robiłem co mogłem, jak umiałem, Ty zbieraj plon.
Dopowiedzeniem niech będą słowa wiersza:

czy zawsze osobni
pójdziemy przez życie
po innych drogach
choć w tym samym czasie
niby w jednym mieście
ale rozłączeni
chorzy od marzeń
i spragnieni siebie
lecz ciągle dalecy
i wciąż nieuchwytni
niby najbliżsi
bo złączeni sercem
lecz karmieni co dzień
goryczą tęsknoty
niby połączeni
małą kroplą czasu
lecz obarczeni
tysiącami rozstań
niby szczęśliwi
bo z miłością w dłoniach
lecz zapłakani
bo czekanie boli
jak los przekonać
aby nam pozwolił
ziarno miłości
porozrzucać w czasie

AMEN

Cytat dnia: